Mofeta w Tyliczu

Intrygująca ciekawostka przyrodnicza i mały pokaz potęgi sił natury. Mofety to chłodne - czyli zimniejsze niż 100℃ - quasi-wulkaniczne podziemne wyziewy, po drodze nasycające okoliczne źródła podziemnych wód składnikami mineralnymi. Dzięki temu wśród malowniczej zieleni podmokłych terenów można spotkać niewielkie, rdzawo-żółte stawy pełne efektownych bąbelków i syczących przy pękaniu baniek.

Ten ekshalowany gaz to w zdecydowanej większości (jakieś 95%) dwutlenek węgla, natomiast charakterystyczna barwa mofet związana jest wytrącaniem się osadów. Ta w Tyliczu swego czasu była wykorzystywana do hodowli alg - glony miały służyć jako pasza dla zwierząt albo… skumulowane białko w pożywieniu dla radzieckich kosmonautów. Aby zwiększyć efektywność w pozyskiwaniu dwutlenku węgla, mofety otoczono połączonymi ze sobą kręgami, o średnicy i głębokości metra każdy. Do dziś zachowało się 11 takich kółek. Ponoć woda w każdym z nich ma nieco inny, jednak za sprawą CO₂ zawsze kwaskowaty smak.

Tylicka mofeta znajduje się na terenie sporego ośrodka rekreacyjno-wypoczynkowego. To główny powód, dla którego swobodne oglądanie tego zjawiska dla postronnych turystów możliwe jest wyłącznie we wtorki i soboty, od godziny 9:00 do 16:00.

Warto przy tym wspomnieć, iż w Złockiem, w nieco większej odległości od centrum Krynicy - o jakieś 5 kilometrów - mieści się z kolei mofeta im. prof. Henryka Świdzińskiego. Tę można podziwiać bez większych ograniczeń.

Dodaj opinię

Ocena ogólna:        

Dla dwojga:        

Dla dzieci:        

Dla dorosłych:        

Dla seniorów:        

Fascynujące przedstawienie przyrodnicze, a do tego miejsce o ciekawej historii. Mofety to intensywne ekshalacje CO₂ z podziemnych, głębokich źródeł. Efektownie pękające i syczące bąble, rdzawa od osadów woda, a do tego interesujące przeznaczenie. Mofety sprzyjają hodowli alg, a według niektórych tylickie glony miały być jedzeniem dla radzieckich kosmonautów.

Komentarze (0)

Dodaj komentarz